Piękna panna - gospodyni Magda - przyleciała do mnie wprost od Niki. I zakochałam się w niej - taka jest doskonała, ma nawet fartuszek, ściereczkę i sztućce!
Serdecznie dziękuję Niko! Napatrzeć się nie mogę...
W zamian poleciały szydełkowe i frywolitkowe kolczyki...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szmaciane lalki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szmaciane lalki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 25 stycznia 2011
piątek, 10 grudnia 2010
Misz-masz, czyli wszystkiego po trochu...
Jak w tytule - bo i jakieś kolczyki nowe się robiło i dwie wymianki dokończone... :)
Pierwsza dotarła cudna kaszmirowa chusta od Frasii. Kremowa (na zdjęciu średnio wyszło) i bardzo ciepła. I oczywiście ażurowa - o takiej marzyłam... Dziękuję bardzo, Asiu! :*
W zamian poleciały frywolitkowe czarne skrzydła i krzyżykowa zakładka - Grecja Powella.
A dziś dostałam śliczną lalę od Marty. Ma czerwony płaszczyk, szydełkowy beret i nawet torbę - listonoszkę! Zakochałam się w Jej radosnej buźce i wesołych kolorach :)) Martuś, dziękuję bardzo jeszcze raz!
A w zamian poleciały kolczyki z białego korala, jaspisu mokaitu i frywolitkowe czarne skrzydła...
Poza tym miałam też zamówienie :) W czerni powstały róże i guzikowe lniaki:
Pierwsza dotarła cudna kaszmirowa chusta od Frasii. Kremowa (na zdjęciu średnio wyszło) i bardzo ciepła. I oczywiście ażurowa - o takiej marzyłam... Dziękuję bardzo, Asiu! :*
W zamian poleciały frywolitkowe czarne skrzydła i krzyżykowa zakładka - Grecja Powella.
A dziś dostałam śliczną lalę od Marty. Ma czerwony płaszczyk, szydełkowy beret i nawet torbę - listonoszkę! Zakochałam się w Jej radosnej buźce i wesołych kolorach :)) Martuś, dziękuję bardzo jeszcze raz!
A w zamian poleciały kolczyki z białego korala, jaspisu mokaitu i frywolitkowe czarne skrzydła...
Poza tym miałam też zamówienie :) W czerni powstały róże i guzikowe lniaki:
sobota, 4 grudnia 2010
Zając Marcel
Pierwsze spotkanie z moją nową starą maszyną mam już za sobą. Wczoraj pół dnia i kawałek nocy, z przerwami, rysowałam, wycinałam, dobierałam szmatki, wyszywałam, wypychałam... aż w końcu powstał zajączek dla mojego Piotrusia. Dziś dziecię go zobaczyło w całości i pokochało :))
Nie jest doskonały, miałam problem z przyszyciem główki, ale może następnym razem pójdzie lepiej. Zwierzak ma nieco ponad 50 cm długości licząc z uszami. I w pełni recyklingowy: brzuszek z poszewki na poduszkę (sztuczny zamsz), którą kupiłam za grosze przy innej okazji, uszy i łapki z resztek po przeróbkach ubrań, a wypełnienie po odchudzeniu za wielkiej poduszki...
Aha, to już 100. post! :) Dziękuję, że mi towarzyszycie już ponad rok! :))
Nie jest doskonały, miałam problem z przyszyciem główki, ale może następnym razem pójdzie lepiej. Zwierzak ma nieco ponad 50 cm długości licząc z uszami. I w pełni recyklingowy: brzuszek z poszewki na poduszkę (sztuczny zamsz), którą kupiłam za grosze przy innej okazji, uszy i łapki z resztek po przeróbkach ubrań, a wypełnienie po odchudzeniu za wielkiej poduszki...
Aha, to już 100. post! :) Dziękuję, że mi towarzyszycie już ponad rok! :))
czwartek, 25 listopada 2010
Marcelina...
...to naprawdę elegancka anielica. Przyleciała do mnie wczoraj od Delfiny (za śnieżynki) i zakochałam się w niej na amen... :) A że siedzi sobie na wygodnej szafce, to przysiadam obok z herbatką i podziwiam pieczołowitość z jaką jest wykonana... Basiu, serdecznie dziękuję za wymiankę!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















