...to moje nemezis. No może nie całkiem moje. Mam przyjaciółkę, która je kolekcjonuje, więc już dawno postanowiłam ją obdarować kolczykami-sowami. Wymyśliłam sobie makramę, a znam się na tym... ;) W podstawówce dwa kwietniki ze starego gryzącego sznurka zrobiłam... Ale zainspirowana pracami
Mazmiki dostałam nowego zapału i po próbie z muliną (w ogóle się nie nadaje) wymęczyłam w końcu pierwszą sówkę. Z drugą poszło szybciej, ale okazało się, że trochę niepodobna do poprzedniczki, więc trzeba było pruć i poprawiać... Ostatecznie są dość podobne, ale więcej już nie wykrzesam :)
Wnioski: z sówek jestem zadowolona, chociaż makrama to nie to, co tygrysy lubią najbardziej. Ale jeszcze się z nią nie żegnam... Aha, dobry sznurek to podstawa...
Mazmiko, tym większe ukłony dla Ciebie! Nadal mi się marzą kolczyki od Ciebie... :)