W końcu się doczekałam! Czyż nie są piękne? Moje nowe, drewniane czółenka. I żeby nie było, zaczęłam już robótkę...
Złapałam się na tym, że zaczynam myśleć frywolitkowo... Ciągle mam nowe pomysły, a najwięcej przychodzi mi do głowy, gdy usypiam mojego Synka... Jak tylko uśnie, biegnę do notesu i szkicuję... W ten sposób wymyśliłam też skrzydła.
Przy okazji serdecznie dziękuję wszystkim za miłe komentarze. Nawet nie wiecie, jak dodają skrzydeł! :) Specjalnie dla Was jedne z moich ulubionych kwiatów (zdjęcie znalezione w sieci).
A w
Zaczarowanej Skrzyni znalazłam takie piękne zdjęcia! :)