Kaboszonki już dawno inspirowały mnie do stworzenia miniaturek. Zbierałam się długo i w końcu w piątek się udało. Oto małe oczka - otulaczki. Co o nich sądzicie? Nie są zbyt upiorne? W planach mam jeszcze inne modele, także bez oczek... zobaczymy, co to będzie...
W poniedziałek odwiedziłam hurtownię pasmanteryjną :) Wyobrażacie sobie takie miejsce? :)) :o Na szczęście kupiłam tylko kilka szpulek sznurków i kordonki - 30 sztuk... I mnie naszło na otulaczki... Jedne standardowe, dwie pary wielokolorowe. I jeszcze ja gratis ;)
Taaa... Znowu sowy... Tym razem wzbogacone o broszkę (na życzenie Hani - dziękuję za inspirację!) i wisiorek. Ach, i jeszcze czarne sowy, nie za smutne? Zanudzę Was całkiem...
Może nie całkiem typowo, bo nie krokusy, nie hiacynty, czy tulipany, ale kolejny storczyk zawitał na moim tamborku. Kolejne zamówienie, więc wszystko inne poszło w kąt. Wczoraj po południu wzięłam się do roboty... Na razie jest tyle...